Pieta - między cierpieniem a zbawieniem.
Choć na przestrzeni wieków Pieta stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i utrwalonych w sztuce motywów i nierzadko bywa postrzegana jako temat wizualnej prostoty w twórczości artystów czy rzemieślników, to zasługuje na miano niedocenionej, przepełnionej symboliką wizji znaczeń ludzkich relacji. Analizując głębię piety warto podjąć trud, by odczytać ją na nowo, w kontekście współistnienia ludzkiego oraz naszego osobistego stosunku do wiary i towarzyszących nam jej elementów.
Pomimo upływu stuleci i setek interpretacji, pozostaje niezwykle pojemnym symbolem. Wywodzi się z okresu średniowiecza, gdzie swoją największą reprezentację miała w wielu interpretacjach ekspresyjnej rzeźby z tegoż okresu. W tym dialogu między tradycyjnym rozumieniem a postawami nowoczesnymi symboliczna wizja Piety odsłania potencjał do odkrywania uniwersalnych wskazówek, które pozostają aktualne dla człowieka również dziś. Może stać się lustrem dla naszych doświadczeń, a zatem odpowiedzią na wyzwania, z którymi przychodzi nam się zmagać.
Przykładem o niezwykłej wartości, unikatowym w skali Europy, jest XIV-wieczna Pieta z Lubiąża. Innym oczywistym egzemplarzem będzie Pieta renesansowego twórcy Michała Anioła, która być może spopularyzowała na zupełnie inną skalę motyw biblijny, umieszczając go tym samym wysoko w kanonie sztuki sakralnej. Uniwersalny język piety zakłada obecność dwóch kluczowych postaci, Matki Boskiej trzymającej na kolanach zdjętego przed chwilą z krzyża, martwego Jezusa. Scena ta, pełna żałobnego napięcia, nasycona jest ciszą, bólem i poczuciem nieodwracalnej straty. W pierwszej chwili uwagę przyciąga cała kompozycja, jednak to twarz Matki staje się centrum emocjonalnym przedstawienia. Motyw ma oddać jej cierpienie, bezgraniczne oddanie i żal, które są tu wyrażone z poruszającą szczerością. W wielu fragmentach Biblii odnajdujemy fragmenty podkreślające wyjątkową więź łączącą Maryję z Jezusem. Relacja ta kształtowała jego dorastanie, ale także tej szczególnej, duchowej bliskości, jaką Syn odwzajemniał Matce. Właśnie ten subtelny, pełen miłości dialog między nimi sprawia, że idea piety do dziś przemawia z niezmienną siłą. Takim przykładem może być wyjątkowa na skalę Europy XIV-wieczna Pieta z Lubiąża, jak również powszechnie znane rzeźbiarskie dzieło renesansowego mistrza Michała Anioła. Uniwersalny język zakłada umieszczenie w kompozycji dwóch kluczowych sylwetek: Matki Boskiej opłakującej zdjętego z krzyża, właśnie zmarłego Jezusa. Moment ubrany jest w podniosłą, żałobną atmosferę, pełną smutku i żalu po utracie syna. W centrum uwagi znajduje się nie tylko sama scena, ale przede wszystkim cierpienie Matki, jej poświęcenie, oddanie i żal wyrażony na twarzy. Biblia wielokrotnie wskazuje na wyjątkową relację Maryi z Jezusem, podkreślając jej rolę w jego dojrzewaniu oraz wzajemny stosunek syna do Matki Boskiej.
Dziełem, które pragnęłam przedstawić jako sedno moich rozważań, jest grafika autorstwa Wiktorii Goryńskiej wykonana techniką drzeworytu. Artystka na nowo definiuje motyw piety, nadając mu świeże spojrzenie dzięki nowoczesnej formie. Grafika centralizuje postać Matki Boskiej, umieszczając jej nieco przeskalowaną siedzącą postać ubraną w czarną tunikę i przykrytą ogromnym suknem. Na stabilnej, monumentalnej postaci Maryi spoczywa ciało Jezusa. Całun okrywający ciało Syna staje się graficznym elementem przyciągającym uwagę, niezaburzającym jednak statyczności sceny. Czarno-białe pasy układają się w skomplikowaną mozaikę, podkreślając delikatnie opadające ciało trzymane przez Matkę. Uwagę przyciągają wyciągnięte ręce symbolizujące poddanie się oraz widoczne dłonie Jezusa z ranami po gwoździach, z których wypływa krew. Silnie zarysowana anatomia rąk Jezusa dodatkowo uwydatnia umęczone ciało, nadając płaskim plamom wrażenie trójwymiarowości i pięknie akcentując detale anatomiczne. Jego twarz zdaje się wtulać w objęcie Matki, która obejmuje go swoją ręką. Druga zwrócona jest w stronę sylwetki Jana Ewangelisty, ucznia Jezusa. Postaci, która jako jedna z niewielu osób miała znajdować się pod krzyżem. Jan symbolicznie całuje jej rękę. Grafika w mistrzowski sposób odnajduje proporcje światła i cienia, pełni i pustki, a także znaczenie matki i syna, wprowadzając do kompozycji porządek i harmonijny ład. Nocne tło, z widocznymi smugami chmur, wyraźnie wysuwa kompozycję sceny na pierwszy plan, podkreślając jedność i złączenie postaci. Artystka rezygnuje z bogatej ornamentyki na rzecz ostrych, graficznych, ale spójnych form. W prawym dolnym rogu kompozycji pojawia się kwitnąca roślina, przywodząca na myśl ostropest plamisty, zwany również Ostem Świętej Marii. W odróżnieniu od pospolitego ostu, tradycyjnie kojarzonego z potępieniem i wygnaniem z raju, jego charakterystyczne, plamiste liście według legendy miały powstać z mleka karmiącej Maryi, którego krople spadły na roślinę. Motyw ten odsyła do katolickiej tradycji ludowej, w której ostropest funkcjonuje jako roślina maryjna, obdarzona wyjątkowymi, niemal cudownymi właściwościami leczniczymi.
Gest wtulonej twarzy Chrystusa w dłoń Matki, w połączeniu z jej ochronnym, zamykającym ułożeniem rąk, buduje strefę cichego bólu, w której bliskość cielesna staje się nośnikiem znaczeń emocjonalnych. Żałoba nie funkcjonuje tu jako widowiskowy wyraz rozpaczy, lecz jako doświadczenie wewnętrzne, powściągnięte i skondensowane, wyrażone poprzez dotyk oraz milczenie. Obecność Jana Ewangelisty, symbolicznie całującego dłoń Maryi, rozszerza pole interpretacyjne o wymiar wspólnotowego współodczuwania i uczestnictwa w cierpieniu. Postać ta pełni rolę świadka, którego obecność nie zmienia biegu wydarzeń, lecz potwierdza ich ciężar i nieodwracalność.
Kompozycja operując prostymi formami przekazuje niezwykle głębokie przeżywanie ludzkich emocji. Motyw żałoby, poprzedzony śmiercią nie jest niczym, co byłoby obce człowiekowi, a jednocześnie stanowi tak niedotykalną i trudną część istnienia. Grafika prowadzi odbiorcę ku doświadczeniu skrajnego żalu, konstruując przestrzeń żałoby rozumianej jako fundamentalny, a zarazem paradoksalny element ludzkiej egzystencji, nierozerwalnie związany ze śmiercią, lecz pozostający poza pełnym poznaniem i oswojeniem. W tradycji ikonograficznej motywu żałoba ujmowana jest jako stan przejściowy, liminalny, zawieszony pomiędzy cierpieniem a nadzieją. W analizowanej grafice przybiera ona formę intymną i skupioną, pozbawioną patosu oraz narracyjnej ekspresji typowej dla przedstawień dramatycznych.
Grafika konfrontuje odbiorcę z problematyką życia i śmierci, sytuując przedstawienie w obszarze granicznym pomiędzy dwoma porządkami istnienia. Ta graniczność wytwarza przestrzeń liminalną, rozpiętą pomiędzy tym, co trwałe i pewne, a tym, co kruche i przemijające. Spokojne, pozbawione napięcia ciało Chrystusa zostaje zestawione z żałobnym otoczeniem, co potęguje kontrast pomiędzy bezruchem śmierci a emocjonalnym ciężarem jej konsekwencji. Szczególne znaczenie uzyskuje tu cierpienie Matki, które wyznacza emocjonalny i znaczeniowy rdzeń kompozycji, stanowiąc klucz do interpretacji całego przedstawienia. W rezultacie żałoba zostaje ukazana jako stan wnikliwie rejestrowany i refleksyjny, pozbawiony dramatyzmu, a jednocześnie głęboko ludzki. Jest to moment, w którym miłość i strata przestają funkcjonować jako pojęcia przeciwstawne, ujawniając się jako współistniejące i nierozdzielne komponenty tego samego doświadczenia egzystencjalnego.
Świadomość tego, co po śmierci następuje wprowadza element budujący, pozytywny, a ciemne tło dodatkowo intensyfikuje emocjonalną gęstość przedstawienia, izolując scenę od kontekstu świata zewnętrznego, nadając jej charakter wyższego skupienia i zbliżając nas do Sacrum. Narracja stworzenia gestu przeniesienia rozważań do kolejnych etapów być może jest jednym z mniej oczywistych elementów piety.
Rozważania dotyczące sztuki i ludzkiego istnienia mogą stać się impulsem do refleksji nad tym, co w życiu naprawdę kruche i ważne, szczególnie w kontekście zbliżającego się okresu Wielkiego Postu, który również w naszej kulturze zajmuje istotne miejsce i niesie ze sobą bogatą symbolikę. Czas poprzedzający Święta Wielkiej Nocy sprzyja zatrzymaniu się nad kruchością życia, nad wartością relacji i nad sensem doświadczeń, które często przychodzą do nas w momentach straty i bólu. Nawet w trudnych chwilach może być to jedyna pozytywna perspektywa, na jaką możemy sobie pozwolić. My mamy tę przewagę, że wiemy, znamy dalszy ciąg tej historii. Maryja, niosąc ciężar ciała swojego Syna, jeszcze nie wiedziała. Jej doświadczenie było doświadczeniem czystej żałoby, pozbawionej odpowiedzi i obietnicy, co czyni ten motyw tak poruszającym i wciąż aktualnym.
Wiktoria Goryńska, „Pieta” 1929, drzeworyt, źródło: MSL